|
Blog > Komentarze do wpisu
Sałatka WaldorffNiby sałatka ale wg mnie to porządne sycące danie. Wiele lat nie mogłam się zdecydować na jej robienie, ponieważ jeszcze w czasach głębokiego PRLu nabyłam przekonania, że ta kapitalistyczna sałatka oparta jest na selerze korzeniowym, którego szczerze nie cierpię. Nie jest to nienawiść wynikająca z przyczyn fizjologicznych, jak w przypadku surowej cebuli, jednak nie lubię go i już. Pewnie przesłodzona surówka z kawałkami zgniłej bulwy ze szkolnej stołówki wiele się do tej niechęci przyczyniła. Córcia teoretycznie mogłaby już zjeść trochę majonezu, ale widać, że się go boi, więc jej nie namawiam. Kilkuletnie przeświadczenie, że po zjedzeniu jajek się rozchoruje, nie tak łatwo zmienić. Seler naciowy, jabłko, orzechy włoskie, podsmażony kurczak i sałata. Jak zwykle dla Kurdupla sałatka w postaci rozparcelowanej, bo w takiej postaci znika wszystko z talerza, natomiast sałatkę zmieszaną dziubnie kilka razy i się zniechęca. Czy to dziwactwo jest genetycznie uwarunkowane, czy to tylko zachowanie typowe dla dzieci? Ja też tak miałam jako dzieciak, że wolałam wszystkie składniki widzieć i samej sobie dobierać kolejność jedzenia. No i ta niechęć do papek...
Dla dorosłych wersja fulwypas wzbogacona o żółty ser, kukurydzę, pieprz i majonez.
wtorek, 17 sierpnia 2010, pinkcake
Komentarze
viridianka
2010/08/17 10:02:54
jak byłam mała to też dziwnie jadłam (; na widelcu w kolejności nabite powinny być: mięsko, ziemniak czy coś mącznego, warzywo... i zawsze tak wyglądał mój obiad, i zawsze każdy widelec wyglądał tak samo :]
2010/08/17 10:20:31
Lubię tą sałatkę. Choć nie jadłam jej już kilka lat.
Pozdrówka ! 2010/08/17 11:10:26
Ja robię tę sałatkę z konserwowym selerem ze słoiczka. Twoja wersja bardzo mi się podoba :)
2010/08/17 11:34:45
sałatka ta kojarzy mi się z serialem "Hotel Zacisze". Sama robiłam troszke inną wersję z tartym korzeniem selera, jabłkiem i orzechami lub rodzynkami.
2010/08/17 12:33:17
Moja Mamcia robiła takową jakoś w Styczniu,
powiem Ci, że mi tak średnio podeszła... ale mam chęć spróbować jej raz jeszcze;) Pozdrawiam 2010/08/17 12:45:35
Waldorffa nie jadłam nigdy, a nie wiem czemu. A ta niechęć do papek chyba zdrowa jest. Moje dzieci nie tkną zup kremów, więc dostają zupę z etapu przedblenderowego. I oczywiście na talerzu nic nie może niczego dotykać!
2010/08/17 16:19:24
Też się przymierzam do tej sałatki, ale jakoś zawsze coś mi staje na przeszkodzie...Może w przyszłym tygodniu? Pomyślimy :)
Gość: beataolhar, s183pc123.mmj.pl
2010/08/17 17:54:16
Pysznie się zapowiada, nie jadłam takiej sałatki, ale słyszałam o niej wiele dobrego!
2010/08/17 19:58:42
Viri - perfekcjonistka od maleńkości :P
Mnie też smakuje, Ivon. :) Grażynko, długo mnie seler zniechęcał, a naciowego polubiłam w czasie pracy w restauracji;) Malwinko, w końcu też pochodzi z angielskiego hotelu:) W smaku jest właśnie taka angielska. A seler i rodzynki to właśnie to połączenie, którego nie cierpię:/ Olciu, czasem wystarczy zmienić jeden składnik, żeby zupełnie zmienić sałatkę. Ewciu, u nas dotykać się mogą;) A zupy krem wchodzą, owszem, ale pięć razy wolniej. Wedelko, warto, bo zawsze to jakaś odmiana. Ale mnie bardzo smakowała:) Dzięki, Dorotko:) Beatko, ja patrzyłam zawsze bykiem, ale warto ją zrobić. No właśnie na obiad, Justmydelicious:) Na przystawkę to zbyt sycące. 2010/08/17 21:19:49
wygląda smakowicie.mam duży zapas orzechów i seler w ogródku, więc może spróbuję
2010/08/19 06:58:51
Twierdzę,że pewne nawyki z dzieciństwa zostają i nic nie jest w stanie tego zmienic pomimo że smak niektórych składników staje się nam bliski ( ale z cebulą to ja się napewno nie polubię );D Co do dziwaczności jedzenia, to do tej pory wyjadam pojedyńczo składniki ku zgrozie otoczenia a mama mówi,że to jak nic jest dziedziczne, bo babcia też tak miała ;D Węc przestałam się przejmowac drobiazgami....
2010/08/19 09:50:40
Drobiazgami nigdy nie warto się przejmować, Szarlotku:) A niemieszanie smaków to przecież tradycja japońska, więc może wszyscy jesteśmy jedną wielką rodziną?... :D
2010/09/29 20:37:50
Dokładnie wiem o czym mówisz z tym niemieszaniem smaków. Moja córa nawet nie spojrzy na żadną sałatkę, ale jeśli składniki położę jej osobno na talerzu, to raczy skonsumować. A do majonezu nawet się nie zbliży, mimo że nie ma przeciwwskazań. A tę sałatkę właśnie planuję na jutro - od kilku dni zbieram składniki i jutro ma mieć swój debiut. Aż się boję, bo podobnie jak ty nie przepadam za selerem...
2010/09/29 23:01:00
To w sumie fajne, że dzieci nie chcą być oszukiwane:) Szkoda, że to mija...
Zapewniam Cię, że seler naciowy nie jest taki straszny jak korzeniowy:P Smacznego życzę:) |