|
Blog > Komentarze do wpisu
Pąki mniszka z masłemNie mam szczęścia do kwiatów w tym roku. Zupełnie. Długi weekend ociekał deszczem i nie pojechałam zbierać mniszków na syrop mniszkowy, czyli inaczej "miodek majowy". Ten weekend też nie był całkiem udany. Co prawda dojechaliśmy na wieś, odwiedziliśmy rodzinę, ale wszystkie kwiaty były pozamykane, a po godzinie naszego pobytu lunęły na nas strugi deszczu. Na razie mogę zapomnieć o syropie czy konfiturach z mniszka, to był mój ostatni wolny weekend w tym roku:( Na szczęście jadalne są również całkiem niedojrzałe, nierozwinięte pączki mniszka lekarskiego. A w ich zbieraniu deszcz zupełnie nie przeszkadza:) Wyczytałam, że należy odciąć dna kwiatowe i zblanszować je lub usmażyć. Niestety wróciliśmy bardzo późno, a cały następny dzień cały aż do wieczora spędziłam w pracy. Pączki schowałam do lodówki w nadziei, że niska temperatura i ciemność zapobiegnie ich rozwijaniu. Na moje nieszczęście niezbyt to pomogło i większość pączków zaczęła się rozwijać. Te choćby najlżej rozwinięte na patelni rozpadły się na setki złotych płatków, barwiąc olej na piękną słoneczną żółć. W całości zostało zaledwie około 20. Która to ilość stanowiła porcję w sam raz dla mnie, bo i tak cała pozostała część naszego stadka odmówiła spożycia takich dziwactw:P Miałam zamiar podać je (sobie:)) z bułeczką, ale okazało się, że bułki tartej niet, więc zjadłam po prostu z masłem.
Pycha! Zupełnie zapach i smak zapożyczony od szparagów. Delikates godny królewskiego stołu. Smażyła je również Wegetarinka. środa, 12 maja 2010, pinkcake
Komentarze
ugotujmy
2010/05/12 08:28:55
jeśli o kwiaty chodzi, to Tobie nawet deszcz nie straszny.. :-)
2010/05/12 11:38:37
Brzmi bardzo ciekawe, a ja znalazłam w kilku miejscach informacje, że takie nierozwiniete paki mozna marynowac, jak kapary :) kusi mnie zeby spróbować :)
2010/05/12 11:55:07
a widzisz, a ja nie wiedziałam, że i tak je można jeść, to koniecznie musze sprawdzić :)
2010/05/12 15:10:46
Oj, straszny, straszny, Asiejko! Boję się, że żadne kwiaty mi nie wykiełkują tylko wszystko zgnije:(
Dzięki, Mydelicious:) Niesłychana niespodzianka, Wegetarinko:) O kaparach też słyszałam, Aklat, ale jakoś mnie nie ciągnie;) Ilość sposobów konsumpcji mniszka przechodzi wszelkie wyobrażenia, Monsai;) Na prawdę warto, Doroto:) 2010/05/12 16:40:19
U mnie w ogrodzie mleczy mnóstwo, zbieram sie do zrobienia miodku, ale dziś deszcz i mnie przeszkodził. Ale takie pąki to sobie zrobię, bo pysznie wygladają :)
2010/05/12 17:29:37
Szczerze polecam, Grażynko:) Tylko musisz wybierać takie całkiem zamknięte bombeczki z wklęsłym szczytem.
2010/05/13 08:56:52
Tego specjału jeszcze nie próbowałam, ale kto wie.... Na razie bawię się s....t...i, ale o tym pózniej ;D Czego człowiek nie robi z miłości do kwiatów :)*
2010/05/13 10:20:29
Fajna sprawa, Emko:)
Chyba zwariowana, Majanko;) S.....t.i też bardzo lubię, Szarlotku:) A ja ciągle powtarzam Córci, ze jak się kocha kwiaty to trzeba pozwolić im rosnąć:P 2010/05/13 15:33:44
Własnie narwałam pączków i będę miała iście królewską kolację w towarzystwie kota :)
2010/05/15 11:38:16
Polecam mniszek lekarski w postaci syropu. Jest doskonałym substytutem miodu naturalnego (nazywa się go "majowym miodkiem"), wspomaga nas też przy jesiennych przeziębieniach. Od kilku lat ten syrop trzyma mnie przy życiu! :)
2010/05/15 12:09:05
Dziękuję, już o tym wspominałeś przy moim wpisie dotyczącym właśnie syropu mniszkowego. Jak również jest link do tegoż wpisu w pierwszym akapicie. W czasie deszczu raczej ciężko pozbierać kwiaty na syrop.
Jak przypuszczam, przede wszystkim utrzymuje Cię przy życiu wiara w siłę syropu, a nie sam syrop. Życzę dużo zdrowia. |