Czyli jak upiec ciasto bez jajek i bez mleka krowiego, przypadkowo wegańskie. Choć to powoli historia... Ponadto moje jadalne kwiaty.
CTWAL2012 Różowy tydzień-baner Afrodyzjaki Durszlak.pl Mikser Kulinarny - przepisy kulinarne i blogi Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Blog > Komentarze do wpisu

Obiad śmiechu wart

Nie za często pokazuję swoje drugie dania. Z założenia blog miał być tylko cukierniczy, jako że ciężko wymyślić deser bez jajek i bez mleka, a obiad naprawdę łatwo.

Podstawowym powodem dlaczego nie publikuję ciepłych potraw jest to, że lubię jeść je ciepłe;) Zanim zrobię zdjęcie, zrobię drugie, wszystko już stygnie. Już pomijam, że warto by było ułożyć jakąś kompozycję... No i na ogół nie mam żadnych szans na światło dzienne, żeby zrobić porządnie zdjęcie.

Drugi powód to brak czasu i lenistwo:)

A trzeci powód, który sprawia, że teraz na pewno nie będę ich publikować to fakt, że poniektórzy studenci już mnie zdemaskowali i chcieliby, żebym na blogu wcielała w życie to czego ich uczę;) A mnie już wystarczy, że ci bardziej bezpośredni robią mi rewizję drugiego śniadania :P

Ale tym obiadem chcę się podzielić z całym światem. Nie dlatego, że jest jakiś wyjątkowy. O nie, zwykła improwizacja, jakich pełno w mojej kuchni. Byle zapchać żóładek:) Szerokie wstążki z brokułami, suszonymi pomidorami, oliwą i ziołami do schabu, który jedliśmy przez trzy dni. Jednak pokazuję go dlatego, że chce mi się śmiać z samej siebie.

pappardelle z brokułami i suszonymi pomidorami

Chodziliśmy z W po delikatesach i zastanawialiśmy się, co zrobić na obiad. Brrr! To okropne pytanie wracające codziennie... Mieliśmy kawałeczek schabu pieczonego w lubczyku, miodzie i cynamonie (dzień wcześniej jedliśmy go z malutkimi kartofelkami, dwa dni wcześniej z ryżem jaśminowymi i orzechami) W jako dodatek zaproponował makaron. - Może taki? - wskazał na pappardelle. I już miałam mówić, że nie możemy go kupić, ponieważ ten makaron jest jajeczny, kiedy spłynęło na mnie olśnienie: MOŻEMY! Możemy kupić makaron z jajkami i wszyscy domownicy będą mogli go jeść!

Tak się ta alergia rzuca człowiekowi na mózg! Córcia może już jeść jajka, a ja dalej mam blokadę. Przyzwyczajenie drugą naturą człowieka...

wtorek, 02 marca 2010, pinkcake

Komentarze
2010/03/02 15:15:31
takie przestawienie się z wyszukiwania bezjajecznych produktów na te "normalne" chyba wcale nie należy do łatwych ;-) bo jak już się coś w głowie zakoduje, to trudno się tego pozbyc
a ja bym z chęcią podglądała Wasze drugie dania
szczególnie jeśli są tak kolorowe jak te dzisiejsze!
-
2010/03/02 16:23:32
Masz racje, po tak dlugim czasie robi sie prawie ze 'blokada' w mozgu... Ciesze sie, ze teraz juz nie bedziesz musiala tak bardzo 'kombinowac', za co a propos bardzo Cie podziwialam i podziwiam :)

Pozdrawiam serdecznie!

PS. Ja zawsze zostawiam sobie jedna mala porcje do sfotografowania, w przeciwnym bowiem razie nigdy nie jadlabym cieplego obiadu ;)
-
2010/03/02 17:56:07
Faktycznie jak coś się robi długi czas to potem mechanicznie cały czas to samo ;) Podziwiam Cię , wciąż trzeba było uważac. Jak dobrze, ze teraz możesz odpocząć od uważania na jajeczne i mleczne produkty :))
Pozdrawiam ciepło.
Ps. A obiadek mi się podoba:)
-
2010/03/02 18:13:25
Ciekawe, czy moja Córa nawróci się na jajka i nie będę musiała robić dla niej osobno... Raczej na to nie liczę !
A ja myślałam,że chcesz się pochwalić, bo taki pięknie wiosennie kolorowy ten makaron ... Cieszę się Z Tobą :)
-
2010/03/02 20:18:49
Pięć porcji warzyw i owoców dziennie Asiejko. Codziennie. To i kolorowo jest;)
Ale sama powiedz, co to za przepis: natrzeć mięso czym wpadnie pod rękę byleby w miarę pasowało i nie było to samo co wczoraj;)

To prawda, mózg wyjątkowo wolno zmienia wytyczone tory...

Beatko, teraz muszę się oduczyć kombinowania, co wcale nie jest łatwe;) Nie pamiętam jak się to robi.
Dziękuję za Twoje słowa. Znaczą dla mnie bardzo dużo. Choć ja nie uważam się za kogoś godnego podziwu. Po prostu staram się sobie jakoś radzić. Ludzie zmagają się z różnymi strasznymi sprawami, a ja tylko gotuję i piekę.

Niestety Majanko nie ma tak dobrze! Na nabiał ciągle muszę uważać:( Wszystkie krowy nadal są BE! A i z jajkami nie mogę przesadzać i muszę kontrolować zjadane przez Córcię ilości. Ale i tak jakość życia i sposób myślenia zmieniły się diametralnie.

Ha! Grażynko każdy ma swoje fiu bzdziu;) Jak będziesz miała zostać babcią, to się i Córa nawróci:P Buziaki!
-
2010/03/03 15:03:24
Wspaniały blog
zapraszam też do siebie
-
2010/03/03 17:00:53
No tak, obiad, a raczej makaron śmiechu wart, ale takiego radosnego śmiechu takiego, że ulżyło, bo można go już jeść bez obaw. Super!
-
2010/03/04 08:07:33
Dziękuję Beatko! Byłam widziałam:)

Właśnie tak:) Buziaki Alicjo:)*
-
2010/03/04 22:04:34
Dla Ciebie moze to i 'tylko', a dla kogos innego 'az' ;)
-
2010/03/05 10:38:25
Tyż prawda ;)