|
Blog > Komentarze do wpisu
MuffinkowanieTuż przed wyjazdem na wakacje okazało się, że mam w lodówce mam jeszcze mnóstwo koziego mleka w napoczętym kartonie. Córcia wypiła szklankę a resztę postanowiłam zagospodarować i nadać jej formę muffinek (choć nie lubię tej nazwy, to chyba jednak się na tyle przyjęła, że nie ma po co z nią walczyć:)) Oczywiście mogłam sama wypić to mleko, ale uznałabym to za zmarnowanie dóbr dziecka:D
MUFFINKI BIAŁE wg przepisu na "biszkopt" 1,5 szklanki mąki Suche składniki trzeba zmieszać, dolać olej, spirytus i mleko, wymieszać. Piekłam ok. 20 minut w 170°C. I mi nie wyszły :( Przynajmniej nie tak, jak powinny. Smaczne owszem, ale jakieś takie za ciężkie, trochę za suche. Nie wyrosły porządnie. Zupełnie nie przypominały tego samego ciasta pieczonego w tortownicy. Może miałam za słabo nagrzany piekarnik, na pewno za długo w nim siedziały i chyba powinnam dać więcej proszku. W każdym razie po fakcie żałowałam, że nie miałam borówek, bo takie ciężkie ciasto idealnie by utrzymało ciężar owoców ;)
MUFFINKI CZARNE wg "doskonałego" przepisu:) 1,5 szklanki mąki Suche składniki zmieszać, dolać płynne i wymieszać. Dzięki papilotkom nie miałam przerwy ze studzeniem, myciem itp, tylko od razu mogłam wkładać drugą turę. Te piekłam ok. 15 minut w 170°C i wyszły tak jak powinny czyli: DOSKONAŁE! Wilgotne, delikatne, aromatyczne. Część zamroziłam, część spakowałam, a część zjedliśmy nie dyskryminując kolorów :P
Jednak wcześniej można było się troszkę nacieszyć, ponapawać i pouczyć liczenia:) Nie muszę chyba dodawać, że Córcia była aktywnym uczestnikiem każdego etapu muffinkowania. Doskonale mieszała ciasto, układała papilotki, pilnowała, czy równo rozdzielam mieszaninę, patyczkiem sprawdzała, czy już upieczone (już na stole;)) no i wydzielała, które będą dla kogo :D
sobota, 01 sierpnia 2009, pinkcake
Komentarze
2009/08/01 19:37:03
Dziękuję Majanko:) Buziaki!
Dziękuję Maju:) Córcia sobie całkiem dobrze radzi tylko ciągle zapomina o siódemce ;) Ach, Asiejko, żeby jeszcze potrafiła to docenić... :D Ale zapewniam, że ona sama tego wszystkiego nie zjada :P 2009/08/02 20:27:44
No fakt Andziu:) Ale strasznie nie lubi, kiedy się o niej mówi laleczka :P
Szarlotku, u nas nie ma: osiołkowi w żłoby dano... Znikaliśmy muffinki równomiernie :D |
Sliczne muffiny Wam powychodziły :))
Pozdrawiam:)